Spór o IPN

Przy okazji dyplomatycznego kryzysu polsko-izraelskiego ujawniła się skłonność polityków PiS-u do radykalnego przedstawiania polskiej wersji historii w ramach polityki godnościowej. Intencje rządzących były właściwe, jednak sposób wykonania może budzić politowanie.

Polityka zagraniczna to jedna z najbardziej skomplikowanych kwestii. Żeby realizować skutecznie swoje koncepcje poza granicami własnego kraju, dajmy na to, na forum unijnym czy, jak w tym przypadku, w relacjach z Izraelem, trzeba powściągnąć język typowo publicystyczny i starać się używać okrągłych zdań. Kurtuazja to podstawa w przypadku takich rozmów z zagranicznymi partnerami.

Politycy PiS-u zlekceważyli to, że rząd izraelski może liczyć na spore wsparcie Amerykanów. Wskutek tego ta awantura, którą wywołała głośna nowelizacja ustawy o IPN może wpłynąć negatywnie również na stosunki polsko-amerykańskie. W Stanach Zjednoczonych kwestie Holocaustu są wyjątkowe ważne. Ponadto za wielką wodą to Żydzi są postrzegani jako jedyne ofiary niemieckich nazistów. Nie zapominajmy także o tym, że liczna diaspora żydowska domaga się od Polski wypłaty odszkodowań za straty wojenne. Izrael wykorzystuje swoją przejmującą historię w czasie II wojny światowej do walki o wymierne interesy. Niniejszym historia staje się pretekstem do walki o ekonomiczne frukty.

Kiedy premier Morawiecki mówi o żydowskich szmalcownikach, naraża się Izraelowi, a swoją wypowiedzią dopuszczą się wręcz obrazoburstwa. Choć szef polskiego rządu ma rację, czego dowodzą tezy sławnej filozofki Hannah Arendt, która swego czasu stwierdziła, że bez Judenratów nie byłoby Holocaustu, de facto prosi się o spore kłopoty. Rzecz bowiem w tym, że pozycja Polski w polityce międzynarodowej jest na tyle poślednia, nieistotna, podrzędna, że nawet prominentny przedstawiciel naszego rządu nie może wypowiadać tak radykalnych sądów.

Oczywiście konieczne jest zwalczanie stereotypu utrwalającego się na Zachodzie. Propagandowa wizja historii każe wielu cynicznym kłamcom przedstawiać Polaków wręcz jako współsprawców Holocaustu. Dlatego określenie ”naziści” ma rozmydlić niemiecką winę i odpowiedzialność za Zagładę. Takie oszczerstwa są jednak absurdalne, jeśli spojrzymy na naszą historię dogłębnie. Wprawdzie nie będę tu się wdawał w szczegółowe rozważania historyczne, natomiast podam jeden, jak sądzę, dość wymowy przykład postawy Polaków wobec Żydów.

Otóż Polskie Państwo Podziemne wprowadziło karę śmierci za wydawanie Żydów Niemcom podczas okupacji. Polacy nie mieli swoich kolaborantów, jak Francuzi chociażby. Jednak to Polska jest dziś oczerniania jako persona non grata, antysemicki potwór.

Uchwalenie ustawy o IPN w przeddzień uroczyści upamiętniających ofiary Holocaustu było fatalnym błędem. Nie sposób też usprawiedliwiać polskich polityków za wiele nierozważnych wypowiedzi. Wprawdzie administracja prezydenta Trumpa jest bardzo ostrożna w krytykowaniu stanowiska Warszawy, tak czy inaczej nasi politycy muszą następnym razem pamiętać, by powściągnąć emocje i przygotować się dyplomatycznie do takich wyzwań. Amerykanie pomagają nam w kwestii obronności i uniezależnienia energetycznego od putinowskiej Rosji, pamiętajmy o tym.

Mówienie o polskich obozach zagłady jest oczywiście wielkim oszczerstwem, z którym należy walczyć, ustawa o IPN ma uniemożliwić głoszenie takich kłamstw, jednak czy aby na pewno. Dość powiedzieć, że polskie prawo umożliwia de facto karanie naszych obywateli w kraju, a przecież taka propaganda antypolska pojawia się w przekazach propagandystów zagranicznych. Czy polskie władze liczą, że inne państwa przystaną na ekstradycje swoich obywateli po to, by ci mogli podlegać obostrzeniom, które są zawarte w rzeczonej ustawie…

Stanowisko niektórych polityków izraelskich wobec Polski jest skrajnie nieuczciwe, ale pisowskie ”zarządzanie przez konflikt” to też nie jest recepta na sukces.

W kontekście tego sporu historycznego należy też wspomnieć o postawie pewnych środowisk lewicowych. To właśnie z tych kręgów można usłyszeć o strasznym antysemityzmie polskim. Osoby dopatrujące się antysemickich tendencji w narodzie polskim wyolbrzymiają na ogół skalę ekscesów przedwojennego ONR-u(organizacji faktycznie skrajnej i mało chwalebnej, jednak absolutnie nie ekstremistycznej) czy antysemicką kampanię Marca 68′. Naprawdę takie oceny polskiego stosunku do Żydów szkodzą wizerunkowi Polski. Dostało się już partii rządzącej, więc teraz zwracam na uwagę na działania ludzi przychylnych zazwyczaj opozycji totalnej.


Zostaw odpowiedź